sobota, 11 stycznia 2014
Bananowo-owsiane co nieco!
W ramach walki z nadprogramowymi kilogramami w moim menu zagościła owsianka. Ale wiadomo jedzona codziennie trochę się nudzi. Dodatkowa wczoraj Córka pogardziła bananem, więc taka bananowa paćka powędrowała do lodówki. Dziś trzeba było ją zjeść albo wyrzucić, a że nie lubię wyrzucać jedzenia (choć czasami mi się zdarza) to narodził się pomysł by zrobić placuszki owsiano- bananowe. I tu Internet przyszedł mi z pomocą- poprzeglądałam kilka różnych przepisów, zaczerpnęłam coś z każdego i tak oto powstały pyszne placuszki. Jak je zrobiłam? 3 łyżki płatków owsianych zalałam odrobiną ciepłej wody, a potem dodałam do tego trochę jogurtu naturalnego i zostawiłam na około godzinkę. A jeszcze otręby pszenne i żytnie dołożyłam (ile? - troszkę, "no oko"). Po tym czasie roztrzepałam jajko, przelałam do masy owsiano- jogurtowej, dołożyłam troszkę jogurtu i mleka, a następnie ze 2 łyżki mąki, ciapkę bananową (rozgnieciony banan), troszkę proszku do pieczenia, łyżeczkę miodu i cynamon. I potem na patelnie. Chciałam bez tłuszczu i pierwsze dwa nie wyszły - patelnia już nie ta. Już miałam dać odrobine oleju, aż mnie olśniło - patelnia do naleśników! I na niej, w towarzystwie nudzącej się i marudzącej Córeczki usmażyłam placuszki. Choć nie wyglądały bardzo pięknie - bo dość mocno podpieczone to pachniały i smakowały cudnie. Jak przyszło do jedzenie to Córeczka też zechciała spróbować i grzebała mi swoją łyżeczką w talerzu. Ostatni kawałek porwała, uciekła i zjadła sama :-D
Przepis na placuszki zapisuje na mojej karteczce i wrzucam do słoika. Szkoda, że nie ma jak zapisać smaku i zapachu, by zamknąć go w słoiku. Do kawki z mlekiem na śniadanko idealne ( u mnie drugie). I jeszcze pomysł na posiłek dla Podkradaczki. :-D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz